Witajcie!
Paczuszka, o której wspominałam w ostatniej notce, przyszła dzisiaj! :D Tak więc zgodnie z obietnicą...
Na początku przyznam, że nie sądziłam, że te kucyki w ogóle trafią do mojej kolekcji. To było takie odległe marzenie, które jakoś tak podświadomie wiecie, że się nie spełni.
Jak już pisałam miałam gorszy okres i stwierdziłam, że muszę zrobić coś co sprawi mi przyjemność bo normalnie oszaleję ;) Do ostatniego dnia holda biłam się z myślami czy kupić jedną, drugą czy obie (Zuza i Langiva potwierdzą ;)... w sumie mój P. i kolega też potwierdzą). Poszalałam i chociaż wydałam sporą kwotę to nie żałuję :D
Ku mojej wielkiej uciesze to między zapłatą i odbiorem nie minął tydzień :D
Już nie przedłużam... Panie i Panowie oto...
